Dzień dobry,
Przede wszystkim chciałam Wam pięknie podziękować za wsparcie w konkursie blog roku 2011. Dziękuję tym, którzy oddali głos na Ziołowy Zakątek oraz tym, którzy mi kibicowali po cichu:-) . Tym razem się nie udało, ale się nie przejmujemy i próbujemy za rok! Mam nadzieję, że Ziołowy Zakątek będzie się nadal rozwijał – tym bardziej, że mam całkiem sporo nowych pomysłów :-)
Dla tych, którzy zastanawiają się, dlaczego nie publikowałam od tygodnia: teraz mam dość gorący okres „sesyjno-egzaminacyjny”, ale już wkrótce będzie za mną. Nie oznacza to że nie gotuję i nie przygotowuję nowych rzeczy – wprost przeciwnie, w lutym zaczynamy ze zdwojoną siłą :-)
Póki co, dziś chciałam Was zaprosić na recenzję książki Rick Stein’s Far Eastern Odyssey (Rick Stein na Dalekim Wschodzie), z którą się ostatnio nie rozstaję. Wyjątkowo i pierwszy raz, recenzję książki przygotowałam także w formie filmiku full HD na Youtube, więc zapraszam podwójnie. Jest to mój pierwszy filmik (ale nie ostatni;)), proszę o wyrozumiałość – mam nadzieję, że będzie dla Was ciekawym uzupełnieniem recenzji na blogu.
Zapraszam!
ps. źródło zdjęcia – wydawca :-)
Książka Rick Stein’s Far Eastern Odyssey dotyczy kuchni Azji Południowo Wschodniej i została wydana równocześnie z serią programów Ricka Steina. Książkę kupiłam wiosną ubiegłego roku, jednak dopiero teraz zaczęłam z niej korzystać i jak pisałam – ciężko jest mi się z nią rozstać. Do tej pory przygotowałam z niej:
- mieszankę przypraw do lankijskiego curry
- curry buraczane
- luźno inspirowane książką krewetki curry
- wkrótce (czyt. po sesji) na blogu pojawi się także zielona zupa rybna
Przyznam, że kupiłam książkę głównie dlatego , że kuchnia tego regionu nie jest moją mocną stroną, zaś zarówno ja, jak i mój Pan, lubimy azjatyckie smaki – chciałam się troszkę podszkolić, żeby móc przygotowywać coś więcej niż chicken palak :-)
Poniżej krótki filmik na temat tej książki. Trochę się rozgadałam, jak na pierwsze video dlatego, jeśli chcecie zobaczyć książkę z bliska i w skrócie zachęcam do obejrzenia filmiku nr 2, pod koniec posta :-)
Rick Stein Far Eastern Odyssey – recenzja. Film HD
Zawartość książki
Książka podzielona jest na rozdziały dotyczące danej kuchni narodowej. Znajdziemy tutaj więc rozdziały dotyczące kuchni:Kambodży, Wietnamu, Tajlandii, Malezji, Bali, Sri Lanki i Bangladeszu. Część przepisów pochodzi od miejscowej ludności, część jest zebrana np. od szefów kuchni lokalnych restauracji. Znajdziemy tu mnóstwo ciekawych przepisów, część potraw mięsnych i z owoców morza, część wegetariańskich.
Przykładowe przepisy z książki:
- curry z orzechami nerkowca
- curry z wodą różaną
- pikantne gothamba rotis (rodzaj bułeczek) z nadzieniem z wołowiny i warzyw
- delikatnie doprawiany kalafior, marchewki i kapusta
Oprócz tego, dużo przepisów na nudle, różnego rodzaju zupy etc. Zakres dań jest bardzo duży i naprawdę otworzył mi oczy na wiele smaków kuchni azjatyckiej.
Pytanie o oryginalność potraw.
Jak w przypadku tego rodzaju książek, zawsze powstaje pytanie o oryginalność. Trzeba powiedzieć, że tutaj Autor bardzo się postarał: potrawy są dość proste w przygotowaniu, jednak trzeba się nieco wysilić, jeśli chodzi o przyprawy.
<– tutaj offtop na temat oryginalności potraw i trochę mojego marudzenia. Można pominąć –>
Co do oryginalności potraw, uważam (i tego będę się trzymać), że po oryginalne danie trzeba pojechać w miejsce jego pochodzenia, zaś we własnej kuchni można w miarę swobodnie odtwarzać smaki i aromaty. Nie przejmuję się „purystami kulinarnymi”, którzy są gotowi zadźgać drugą osobę tępym widelcem tylko dlatego , że pominęła jakiś składnik potrawy, który czyni ją jedyną słuszną (tak, nie wierzyłam, że są tacy ludzie, dopóki nie miałam przyjemności otrzymać kilku obelg;)).
Czym innym jest, kiedy dziewczyny (głównie dziewczyny piszą, nie obraźcie się panowie!) napiszą mi na blogu, że coś naprawdę wygląda inaczej, smakuje inaczej, robi się inaczej -to jest dla mnie zawsze cenne. Chętnie się dowiaduję czegoś, czego, gdybym nie posiadała bloga, nie mogłabym się dowiedzieć z pierwszej ręki. To jest fajne! Ale szał bojowy z tępym widelcem w ręku nie jest :-) Gdybym miała się przejmować każdym składnikiem i jego oryginalnością chyba zupełnie przestałabym gotować, bo nie miałabym na to czasu ani chęci.
<— koniec offtop –>
Fotografia i wydanie.
Tutaj możecie zobaczyć z bliska jak wydana jest książka.
Rick Stein’s Far Eastern Odyssey z bliska – tutaj dostępna wersja HD
Książka jest wydana ładnie i solidnie – użytkuję ją dość intensywnie i do tej pory nie widzę śladów użytkowania.
Podsumowanie:
Książkę polecam, nie tylko miłośnikom kuchni Azji Południowo-Wschodniej.
Plusy:
- mnóstwo ciekawych przepisów
- przepisy są zróżnicowane
- możliwość przygotowania własnych mieszanek przypraw
- piękne zdjęcia, fotografia uliczna
- solidne wydanie
Minusy(raczej drobne minusiki)
- brak przepisów na słodycze
- drobne pomyłki w liście składników
- papierowa okładka
- chciałabym więcej tych pięknych zdjęć!
Do książki wrócę z pewnością nie raz! Książkę kupiłam na brytyjskim Amazonie, tutaj możecie znaleźć link – Rick Stein’s Far Eastern Odyssey. Jest też pewnie dostępna na Book Depository. ( Jeśli nigdy nie kupowaliście w księgarniach internetowych, a chcielibyście coś zamówić, polecam post na temat Amazonu oraz Book Depository). A Wy, co sądzicie o książkach tego typu, przedstawiających kuchnię danego regionu? Czego od nich oczekujecie? I czy ogóle lubicie kuchnię azjatycką? Ah, byłabym zapomniała, jeśli macie jakieś uwagi co do filmików (wiem, że daleko im do ideału, obgadywaliśmy to już na FB) – proszę o zostawienie ich w komentarzach na dole albo na profilu Ziołowego Zakątka! Do zczytania!
Jeśli ten post był dla Ciebie użyteczny, inspirujący czy ciekawy podziel się jego treścią z innymi! Możesz też rozważyć subskrypcję Ziołowego Zakątka i być na bieżąco z kolejnymi postami! Wystarczy, że wpiszesz tutaj swój adres e-mail lub wybierzesz inne opcje subskrypcji. Do zobaczenia wkrótce!







21.01.2012 || 22:43
Hej, hej :)
Wpadłam pochwalić się przyrządzeniem Rasep bakwan jagung. Kuchnia azjatycka nie jest mi zbyt dobrze znana, ale dzięki twoim postom i pysznemu indonezyjskiemu daniu chyba nawiąże z nią jakiś romans ;-)
Samo danie to placuszki pełne warzyw i krewetek smażone na oleju.
Od indonezyjskiej koleżanki dostałam taki przepis : 5 słodkich kukurydz, 1 jajko, 3-4 łyżki mąki, posiekany seler, 1 por w cienkich plasterkach, 100g obranych krewetek, 3-4 ząbki czosnku, 1 średnia czerwona cebula, 1/4 łyżeczki kolendry, 3szt. czerwonego pieprzu, sól. Wszystko wymieszać, nakładać łyżką na rozgrzany olej, przewrócić gdy nabierze złotawego koloru.
W moich kuchennych realiach „ciasta” (które przypomina sałatkę) wyszło bardzo dużo, więc 1 jajko i 4łyżki mąki nie starczyło na sklejenie się placuszków. Dodałam ok. 3 jajek i duużo mąki. W końcu jednak zaczęły wyglądać jako-tako i smakować wyśmienicie. Nie mam porównania z prawdziwym daniem (jak ty, uważam, że po oryginalne dania muszę pojechać do właściwego miejsca), ale jednak było to coś ciekawego i.. smacznego! :)Ale się rozpisałam! No nic, danie, wydaje mi się godne polecenia, choć mi, takiemu amatorowi azji trudno ocenić.
PS: Filmik na temat książki udany :)
Odpowiedz
24.01.2012 || 14:40
Hej,hej!
Dzięki za przepis, będę się bawiła po sesji czyli po siódmym lutego.. już nie mogę się doczekać! Słodkie kukurydze mam nawet zamrożone:)
Dzięki i miłej zimy!
Odpowiedz
22.01.2012 || 07:47
Kochana rewelacyjna ta recenzja, ma się ochotę biec do ksiegarni i kupić:). Powodzenia na sesji:)
Odpowiedz
24.01.2012 || 14:41
Dzięki, to moja ostatnia sesja w życiu chyba, wiec powodzenie się przyda:)
Ksiązka jest fajna, ale chyba nie ma jej w Polsce – w każdym razie będzie jeszcze parę przepisów z jej zastosowaniem:)
Odpowiedz
22.01.2012 || 12:46
Atriu! Pierwszy raz Cię obserwuję na wizji i cieszę się, że zdjęcia i tekst stały się żywą i sympatyczną osobą, która ładnie się uśmiecha i ma miły głos :)
Trochę dziwnie mówi się do kamery, prawda? A jeszcze dziwniej słucha siebie samego :) Jednakże wyszło ciekawie, w momencie, kiedy zapomniałaś, że stoisz przed kamerą było już bardzo dobrze :)
Dziękuję za recenzję i gratuluję wysokiego miejsca w konkursie blog roku :)
Odpowiedz
24.01.2012 || 14:42
Katie.
Bardzo dziękuję za miłe słowa. To nie jest zdecydowanie mój głos – mikrofon go zmienia, tak, że sama się zastanawiam czy ja to ja. Ale uśmiech, w rzeczywistości mam szerszy, tutaj się pilnowałam bardziej:)
Tak?A to można sprawdzić gdzie się miało które miejsce?:) Nawet nie wiedziałam! W każdym razie, spróbuję za rok!
Odpowiedz
23.01.2012 || 18:29
Podoba mi się ten off-topic! Uważaj na tępe widelce ;) I jeszcze raz – mimo drobnych uwag, które już znasz, brawa za pierwszy filmik.
pzdr :)
Odpowiedz
24.01.2012 || 14:42
Dzięki Aga. Kiedyś trzeba zacząć.
Wiesz, tępy widelec przeciwko super ostrym nożom;) Nie dam się łątwo atakować;)
Odpowiedz