Szybki makaron sitr-fry + recenzja "Ramsay best menus"

Szybko, szybko!*

Zauważyłam podczas sesji, chęć na gotowanie jest największa. Najlepiej na gotowanie pracochłonnych dań. Może być klasyczna kuchnia francuska! (Tudzież inne czasochłonne potrawy, wymagające długiego gotowania, mieszania, pasteryzacji i długiej obróbki – ciasto francuskie, z wałkowaniem co pół godziny wydaje się także niezłym kandydatem).

Tym czasem jednak rzeczywistość upomina się o swoje prawa, dlatego przygotowałam wersję express orientalnego makaronu, wg. przepisu Gordona Ramsay’a, przyrządzonego metodą stir-fry (szybkiego smażenia, na rozgrzanym tłuszczu). Jeśli macie wszystkie składniki, przyrządzicie tę potrawę w kwadrans. Zaczynamy?

* zdjęcia także na szybko, jak słońce zaświeciło tak już błyski zostały:)

Jest taka reklama tanich zupek w proszku: zakuwasz-zalewasz? Jestem wielką fanką zupek w proszku (im tańsze, tym bardziej mi smakują) i klika razy w roku pozwalam sobie na nie, jako na swoisty luksus. Makaron, który Wam proponuję, to taka azjatycka wersja fast-foodu, którą przygotowujemy sami, w czasie niewiele dłuższym, niż odstanie w kolejce do kasy, po zakup naszego ulubionego, syntetycznego rosołu.

Mamy tutaj proste połączenie smaków: kurczak (w oryginale była kaczka, ale skąd tu wziąć kaczkę w sklepie osiedlowym?), azjatycki makaron (użyłam japońskiego makaronu pszennego soba – gotuje się tylko trzy minuty!), chrupiąca kapusta pak choi, warzywa wszystko, ze szczyptą przyprawy pięć smaków (którą przygotowałam samodzielnie), imbirem oraz świeżo startą skórką limonki.

Brzmi nieźle? I tak też smakuje!
Zupa w proszku ma przewagę tylko w dwóch punktach: po pierwsze, w przeciwieństwie do pak choi, można ją dostać w każdym sklepie spożywczym, po drugie, kosztuje w granicach 49 groszy – 2 zł.

Jeśli jednak macie ochotę poeksperymentować w kuchni z czymś więcej niż z zalewaniem wrzącą wodą proszku, przepis jest dla Was!:)

Przepis pochodzi z książki „Gordon Ramsay Best Menus”. Jest to pozycja o tyle ciekawa, że (jak możecie zobaczyć poniżej), składa się z 52 propozycji zestawów obiadowych, zapisanych na oddzielnych karteczkach, tak, że w teorii, możemy sami dobierać sobie dowolne kombinacje smaków.

Mamy więc menu sezonowe (wiosna, lato, jesień/zima), podzielone na terytorialnie (śródziemnomorskie potrawy, azjatyckie, arabskie) a także spory aneks dotyczący dodatków do dań (typu: różne rodzaje ziemniaków, ryżu, warzyw). Każda propozycja obiadowa składa się z przystawki/pierwszego dania, dania głównego oraz deseru.

Znajdziemy tutaj dużo dań rybnych, mięsnych (są też oczywiście wegetariańskie, ale uprzedzam lojalnie, że nie będzie ich zbyt wiele) oraz mnóstwo - bo aż 52 propozycje deserów!

Zazwyczaj wolę książki, w których podane jest coś więcej, niż suchy przepis, jednak dla tej zrobię wyjątek: moim zdaniem, ta pozycja to coś w rodzaju kompendium najlepszych przepisów Ramsay’a: znajdziemy mnóstwo sprawdzonych receptur (także tych umieszczonych wcześniej w innych książkach autora!), same porządne przepisy, bez zbędnych zdjęć produktów, talerzyków, zachodów słońca, kwiatków i motyli**.

 

Książka podzielona jest zasadniczo na 3 części: przystawka, danie główne, deser + geograficznie/sezonowo. Na zdjęciu losowo dobrane propozycje
(różne pory roku i różne regiony)
 

Szatę graficzną książki i propozycje menu możecie podejrzeć tutaj, klikając na zdjęcie książki w lewym, górnym rogu (Dla odmiany Ramsay chce być miły i zabawny!:))

Bez względu na to, czy lubicie Ramsay’a czy, tak jak ja, uważacie, że człowiek powinien publicznie zachowywać się przyzwoicie, nawet jeśli w grę wchodzi marketing i duże pieniądze, książkę polecam, ponieważ jest to kawał dobrej roboty!

Rzut na całą książkę. Kartki nie są zbyt wygodne w przeglądaniu, ale solidnie przymocowane do korpusu. Czcionka w sam raz -wewnątrz przepisy bez zbędnych dygresji.


* *Wyjątek stanowią zdjęcia Ramsay’a na początku książki z melonami przy piersi i papryczką chilli w miejscu wąsów.

Słowo o składnikach:

Największy problem miałam z kupieniem przyprawy 5 smaków. Obeszłam trzy sklepy na osiedlu (a co mi tam, spacer dobrze robi dla zdrowia psychicznego!). W sklepach znalazłam: przyprawę do kebabów, przyprawę do gyros, marynatę do skrzydełek kurczaka, marynatę do udek kurczaka, przyprawę do kurczaka, staropolską przyprawę do kurczaka i przyprawę do staropolskiego kurczaka. Niestety, przyprawa 5 smaków, nie znalazła się na liście produktów godnych zamówienia.

Na szczęście, poratowały mnie spore zapasy własnych przypraw oraz wujek google (poratowała mnie ta strona)Przygotowałam więc własną wersję przyprawy 5 smaków. Czy jest autentyczna? Nie wiem. Podobno ile regionów tyle rodzajów. Dla mnie najważniejsze jest to, że mogłam przyrządzić ją sama oraz to, że fajnie pasuje do kurczaka. Ponieważ, moim zdaniem, mieszanka się sprawdziła, poniżej podaję przepis.

 

Przyprawa 5 smaków, domowych sumptem. 

Moja (kryzysowa) wersja przyprawy 5 smaków

W moździerzu ucieramy:

łyżkę ziaren anyżu
półtorej łyżeczki ziaren kopru włoskiego
3/4 łyżeczki cynamonu
pół łyżeczki goździków
pół łyżeczki kolorowego pieprzu (w oryginale syczuański, można też zastąpić mieszanką białego i czarnego. Mi odpowiadał kolorowy)
można dodać też szczyptę ziaren kuminu.

Voila!

Inne składniki:

pak choi – kupiłam na Starym Kleparzu. Zachęcam do wypróbowania, jeśli macie taką okazję. Potraktowałam ją w dość brutalny sposób (szybkie smażenie przez niecałą minutkę), jednak jest świetna, chrupiąca i jednocześnie jedwabista, bez śladu goryczki. Polecam, jeśli się natkniecie na ładne sztuki!
makaron somen – dostałam w większym sklepie osiedlowym, myślę, że można zastąpić innym azjatyckim makaronem, wydaje mi się, że większość, oprócz białych, ryżowych nitek, będzie odpowiednia.

sos ostrygowy - zastąpiłam oryginalnym sosem Worcestershire firmy Lea and Perrins. Bardzo polecam jego zakup (jest dostępny w większych supermarketach), świetnie podkręca potrawy i dodaje charakterku, gdy „nie wiemy za bardzo co zrobić”. Jest dość łagodny w smaku i uniwersalny.

Szybki makaron stir-fry z kurczakiem i pak choi.
(intepretacja przepisu Gordona Ramsay’a)
Na dwie duże porcje
(lub na trzy dni dla mało głodnej studentki)

lista składników lekko przeraża, jednak ja większość przypraw/sosów miałam pochowanych w szafkach :-) Zachęcam do przyjrzenia się liście składników, tam, gdzie to według mnie nie wpłynie na smak potrawy, polecam zamienniki.

  • pierś z kurczaka (ok 300g)
  • dwa ząbki czosnku
  • 2,5 cm świeżego imbiru, startego na tarce
  • łyżeczka przyprawy 5 smaków
  • 2,5 łyżki sosu ostrygowego (ja użyłam sosu Worcestershire)
  • 1 łyżka ciemnego sosu sojowego (użyłam wersji chińskiej)
  • łyżeczka mąki kukurydzianej wymieszanej z dwoma łyżkami wody (myślę, że spokojnie może być też skrobia ziemniaczana, chodzi o zagęszczenie sosu)
  • dwie porcje makaronu azjatyckiego (około 120g, użyłam japońskiego somen pszennego)
  • 3-łyżki oliwy (do smażenia wystarczy zwykły olej)
  • czerwone chilli (użyłam w proszku)
  • odrobina oleju sezamowego (może być myślę też np. z orzechów włoskich, lniany a także wyrazista w smaku oliwa)
  • 2 świeżutkie pak choi (opcjonalnie, ale polecam, super są!)
  • dodałam także garść mrożonych azjatyckich warzyw (gotowa mrożonka z pędami bambusa i grzybami mun)
  • sok z połówki limonki + starta skórka limonki do posypania

Wykonanie:

Pierś z kurczaka kroimy na małe kawałeczki (zawsze kroję na osobnej szklanej desce a po krojeniu parzę nóż gorącą wodą by uniknąć ewentualnego skażenia krzyżowego), odkładamy do miseczki, mieszamy z przyprawą 5 smaków, imbirem, czosnkiem, odrobiną soli i pieprzu.

W garnku gotujemy makaron, dwie minuty krócej niż zaleca producent (w przypadku somen minutkę, można też po prostu zalać go wrzątkiem i zostawić na jakieś dwie minutki). Odcedzamy i natychmiast obficie skrapiamy olejem sezamowym (lub innym).

W małej miseczce mieszamy sosy ostrygowy, sojowy, mąkę kukurydzianą i wodę, aż się połączą. Odstawiamy na bok

Rozgrzewamy wok lub inne, głębokie naczynie o grubym dnie. Teraz uwaga: metoda stir fry polega na krótkim smażeniu, ale za to w bardzo wysokiej temperaturze. Dlatego, porządnie rozgrzewamy wok, jednak ciągle mieszamy składniki aby się nie przypaliły!

Na rozgrzany olej wrzucamy kawałki mięsa i smażymy przez 1 * 1,5 minuty, aż zmieni kolor, ale nie będzie całkowicie wysmażone. Usmażone mięso odkładamy z powrotem do miseczki. Do woka dolewamy jeszcze trochę oleju . Wrzucamy chilli, pak choi, warzywa (mogą być jeszcze mrożone). Smażymy przez minutę, następnie dodajemy wymieszane z mąką sosy, szybko mieszamy, dodajemy z powrotem mięso i zmażmy jeszcze przez około 1,5 – 2 minuty, aż sos zgęstnieje.

Wrzucamy makaron i podgrzewamy tak długo, aż makaron będzie gorący (czyli też krótko:)). Podajemy natychmiast, skropione sokiem z limonki i posypane skórką.

Szybkie?
Szybkie!

Smacznego!

ps. na swoje usprawiedliwienie dodam, że egzamin mam dopiero pojutrze.. Więc pouczę się jutro;)

Pak – choi. Szybkie ujęcie.

Jeśli ten post był dla Ciebie użyteczny, inspirujący czy ciekawy podziel się jego treścią z innymi! Możesz też rozważyć subskrypcję Ziołowego Zakątka i być na bieżąco z kolejnymi postami! Wystarczy, że wpiszesz tutaj swój adres e-mail lub wybierzesz inne opcje subskrypcji. Do zobaczenia wkrótce!

20 Odpowiedzi do Szybki makaron sitr-fry + recenzja "Ramsay best menus"
  1. Zaytoon

    01.02.2011 || 21:29

    >Wątpię, czy w jakimkolwiek okolicznym sklepie znajdę pak choi. I wątpię, czy w domu znajdę amatorów takiego makaronu. Nie szkodzi jednak zaryzykować. :)

    Książka zdaje się być ciekawą. Ramsaya (jak i w ogóle – telewizję) oglądam rzadko, ale nie zraziłam się do niego jakoś szczególnie. Za to jego książki lubię, toteż chętnie się za tą rozglądnę. 52 przepisy na desery kuszą! :)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz


  2. mar

    01.02.2011 || 21:34

    >ujęcie pak choi śliczne:) cudna zieleń. takie dania lubię ( dla mnie wersja z rybą miast kurzęcia).

    sypnęłabym sezamu jeszcze:)
    mniam

    Odpowiedz


  3. Kasia

    01.02.2011 || 21:39

    >Podczas ostatniego pobytu w moim małym rodzinnym miasteczku byłam we wszystkich znanych mi sklepach spożywczych i co? – przyprawy 5 smaków nie było. Gdy ją zobaczyłam u siebie od razu kupiłam dwa opakowania w obawie, że może przestali ją nagle produkować :)
    Twój wpis przypomniał mi moje szybkie sesyjne dania i chęć do gotowania właśnie wtedy gdy trzeba było np pisać pracę :)

    Odpowiedz


  4. Ag Pe

    01.02.2011 || 21:40

    >Wygląda naprawdę smakowicie. Lubię G. Ramseya, jego kuchnia jest nieco szalona, ale bardzo wyszukana.

    Odpowiedz


  5. Atria C.

    01.02.2011 || 22:19

    > Zaytoon Przyznam, że to danie zrobiłam tylko i wyłącznie dlatego, że znalazłam pak-choi na rynku i chciałam spróbować jak smakuje:) Potrawa jest smaczna, ale jednak preferuję bardziej bliskowschodnie/indyjskie smaki:)

    mar Z rybą też fajny pomysł. .tylko z jaką? Łosoś?:)

    Kasia I ja zrobię tak samo! Ale dlaczego jest tyle przypraw do kruczaka a 5 przypraw to jakiś luksus? Brr!

    Oj, ja jak się trzeba uczyć, to mogłabym restaurację otworzyć na ten czas!:)

    Aga Pe Szczerze mówiąc mi się Ramsay kojarzy raczej z kaloriami niż z szaleństwem;) Jest to moja druga, obok "Great Escape" książka G.R (i póki co-wystarczy) i obydwie są na bardzo dobrym poziomie!

    Odpowiedz


  6. delikatessen

    01.02.2011 || 22:44

    >Czytając Twojego posta, do tylu rzeczy chciałam się odnieść, że aż nie wiem, od czego zacząć. Może więc po kolei:
    1) Też zrobiłam dziś stir fry w moim nowiutkim woku;
    2) również uwielbiam zupki chińskie instant, czasem wciąż zdarza mi się je jadać z wielkim smakiem (choć są ponoć naprawdę niezdrowe…:/)
    3) pak choi – świetne i pyszne, również bardzo je lubię, choć miewam problemy z dostaniem
    4) Gordon Ramsay – jakoś za nim nie przepadam i stąd nie interesowałam się nigdy jego książkami, ale na tę chyba zapoluję, bo pomysł wydaje mi się super! Lubię takie kulinarno-książkowe zabawy:)
    5) egzaminy – też tak miałam, swego czasu podczas sesji aktywność kulinarna wzrastała u mnie znacząco;) POWODZENIA! – na pewno zdasz śpiewająco:)

    Odpowiedz


  7. Mm_ajka

    01.02.2011 || 23:40

    >Bardzo lubię przepisy Gordona Ramsay'a, ale nigdy nie miałam okazji obejrzeć jego programów. Tej książki jeszcze nie posiadam, ale zachęciłaś mnie do kupna, zapowiada się interesująco.
    Stir fry jest idealne na brakczas i do tego pyszne. A Twoje zdjęcia jak zwykle śliczne :) Pozdrawiam!

    Odpowiedz


  8. nobleva

    01.02.2011 || 23:43

    >Podobnie jak Delikatessen do kilku spraw się odniosę.
    Gordon: można nie lubić jego osobowości, bo to kawał chama jest, ale trzy gwiazdki mówią same za siebie. Jest na prawdę genialnym kucharzem. Dużo można się od niego nauczyc.
    Podział książek na pory roku: to od kilku lat trend na Wyspach. Wielu kucharzy stawia nacisk na sezonowość produktów i ich lokalne pochodzenie.
    Zupki: teraz jak masz przyprawę pięc smaków to sobie nagotuj rosołu przypraw curry lub 5 smaków i nie truj się. Ja tak robię bo sama mam słabość do tych nieszczęsnych zupek.
    Stir-fry: uwielbiam i nieskromnie powiem, że czuję się w nim ekspertem ;)
    Pak choi: na szczęście u mnie w każdym warzywniaku :)
    Sos ostrygowy: najlepiej zastąpić nam pla (rybny) ewentualnie kawałkiem kostki bulionu rybnego
    Egzaminy: mi co piętnaście minut chciało się świeżej herbaty
    Zdjęcia: na szybko? Cudne są!

    Odpowiedz


  9. Panna Malwinna

    02.02.2011 || 06:14

    >czyli nie jestem sama na tym świecie- nie tylko ja w trakcie sesji najchętniej spędzałabym całe dnie w kuchni, przy okazji myjąc okna i szorując podłogi. jednym słowem robiąc wszystko byle tylko się nie uczyć;D
    Gordona lubię, makaron uwielbiam;)
    a zupki chińskie z torebki zawsze omijam (pomijając ich nie zdrowotność mam wrażenie, że jedząc je szamię torebkę z solą)

    pozdrawiam i życzę powodzenia na sesji

    Odpowiedz


  10. Moja Kawiarenka

    02.02.2011 || 07:47

    >No to się i nabiegałaś i napracowałaś :-)

    Odpowiedz


  11. Maggie

    02.02.2011 || 08:00

    >Szybkie, a jak! I jakie smakowite!
    Tej akurat ksiazki Gordona nie mam, ale widze, ze chyba warto. Podoba mi sie jej koncept.
    A co do gotowania w czasie sesji, cos w tym jest. To taki mechanizm obronny organizmu, ktory zrobi wszystko, zeby odwlec moment nauki :)

    Odpowiedz


  12. Atria C.

    02.02.2011 || 09:43

    > delikatessen Zaczynanie od początku jest jedną z najlepszych metod, jakie znam:)
    Mój wok nie jest już taki nowiutki (mam taki Ikeowy, jednak nie polecam, ponieważ szybko schodzi powłoczka "niby-non-stick" – to już lepiej, żeby się nie wygłupiali, ale zrobili od razu samo aluminium.)

    Co do książek, jak pisałam, dwie Ramsay'a mnie zaspokajają w zupełności. Dzięki za życzenia zdania Jak się pouczę to zdam!:)

    Mm-majka To może nie oglądaj jego programów? Ja widziałam tylko "Hells kitchen" i wystarczyło. Naprawdę, ciężko mu będzie teraz zmienić wizerunek chama. Chociaż z drugiej strony, zapewne dla sławy oraz pieniędzy, opłacało się trochę poprzeklinać przed kamerą. Chyba, że Gordon na prawdę to lubi (ale wtedy już zupełnie nie wiem co myśleć;)).

    Nobleva Ja się wręcz zastanawiam czy Olivier i Gordon nie zgapiają od siebie pomysłów..

    Gordon wydaje "Great Escape" – Jamie – podróż kulinarną po kilku krajach.., Jamie wydaje "30 minutes meals", Gordon obiadowe "Best menus".. kolejność przypadkowa:)
    Ja się w ogóle w sitr-fry nie czuję pewnie, ale się udało i to jest ważne.

    Co do Nam Pla, masz pewnie rację, tyle, że dla mnie to zbyt mocny smak.
    A wiesz może gdzie kupić bulion rybny? Nigdy nie widziałam w kostce..

    ps. ale ja nie mam ochoty na rosół curry doprawiony ale właśnie na zupkę za 50 groszy i nic nie poradzę na taką zachciankę!:) Myślę, że kilka razy na rok mnie nie zabije:)

    Panna Malwianna Ja też omijam. Z bolącym sercem. Tak samo, jak stoiska z chipsami i ze słodyczami. Oj tak, jakby zaczęła sobie folgować, to już widzę co jadłabym!:) Dzięki za życzenia!

    Moja kawiarenka Pak choi kupiłam wcześniej;) A tak na serio, to tak, napracowałam się. Godzina mniej nauki to jest to! Myślę, że podświadomość mi kazała, dla zachowania zdrowia psychicznego!:)

    Maggie Jak wyżej..:) Idę posprzątać.. bo jak to tak się uczyć w bałaganie?:)

    Odpowiedz


  13. Kinga

    02.02.2011 || 11:57

    >No tak i pozostaje mi ciągle umierać z zazdrości, ja tu na tym śląsku, choć w jego "stolicy" czuję sie jak na wsi! Pak choi kiedyś dostałam i to daleko stąt. pisałam o tym dumnie na blogu. I to by było na tyle , pomimo polowan na liczne produkty, tu to POP PROSTU NIEMOŻLIWE.pOCIESZAJACE JEST TO, ZE SUCHE SKŁADANIKI – PRZYPRAWY, EKOLOGICZNE STRĄCZKOWE, ZYŻE , MAKARONY, TAHINY, MASŁA ORZECHOWE…..MOGĘ TU DOSTAĆ, A JAK NIE TU TO PRZEZ INTERNET. Chętnie zrobiłam bym to danie, podobnie jak moja przedmówczyni z ryba, ale bez pak choi, to już nie to samo, ale zapisuję przepis, bo moze któregos dnia znow szczęście się do mnie uśmiechnie:).

    Odpowiedz


  14. Kinga

    02.02.2011 || 11:58

    >No tak i pozostaje mi ciągle umierać z zazdrości, ja tu na tym śląsku, choć w jego "stolicy" czuję sie jak na wsi! Pak choi kiedyś dostałam i to daleko stąt. pisałam o tym dumnie na blogu. I to by było na tyle , pomimo polowan na liczne produkty, tu to POP PROSTU NIEMOŻLIWE.pOCIESZAJACE JEST TO, ZE SUCHE SKŁADANIKI – PRZYPRAWY, EKOLOGICZNE STRĄCZKOWE, ZYŻE , MAKARONY, TAHINY, MASŁA ORZECHOWE…..MOGĘ TU DOSTAĆ, A JAK NIE TU TO PRZEZ INTERNET. Chętnie zrobiłam bym to danie, podobnie jak moja przedmówczyni z ryba, ale bez pak choi, to już nie to samo, ale zapisuję przepis, bo moze któregos dnia znow szczęście się do mnie uśmiechnie:).

    Odpowiedz


  15. Arvén

    02.02.2011 || 16:57

    >Ramsay sam swoją osobowością niespecjalnie mnie razi. Po prostu facet ma swój charakter, przez to jest wyrazisty i gdyby był kolejną mdławą telewizyjną osobowością nie osiągnąłby takiego sukcesu. Odstraszają mnie natomiast składniki, których używa do swoich potraw. Jak dla mnie to wymagają wycieczki do większego miasta, a dopóki nie zdobędę prawa jazdy, ekspedycja taka jest dość czasochłonną i z pewnością nie należy do przyjemności.
    Zakładam, że przygotowanie takiego makaronu nie zajęłoby mi kwadransa, ale z kompletowaniem wszystkich składników nawet cały dzień – a szkoda, bo uwielbiam takie dania.

    Odpowiedz


  16. delikatessen

    03.02.2011 || 14:18

    >Uświadomiłam sobie właśnie, że ja też (w jednym z moich pierwszych wpisów!) rozpływałam się nad urokiem chińskim zupek w proszku;): http://mydelikatessen.blogspot.com/2010/12/sodko-pikantna-zupa-tajska-z-czerwonym.html
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz


  17. dorota20w

    03.02.2011 || 17:08

    >danie wygląda bardzo smakowicie
    mi jeszcze nie udało się dorwac pak choi więc nie dane było mi go próbować ;)

    Odpowiedz


  18. Smaczny Dom

    03.02.2011 || 22:04

    >ha! Ja dokładnie o panu Gordonie myślę podobnie: Ten człowiek na pewno ma zdolności kulinarne, ambicję i nie wątpię że zasługuje na 3 gwiazdki..ale kulturka Szanowny Panie..kulturka wymaga poprawy:(

    Co do przepisu..inspirujesz mnie bogactwem przypraw oraz kolorów..chyba czas na zmianę cyklu..:)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz


  19. Polka

    04.02.2011 || 14:59

    >Wiesz co cudne te Twoje zdjęcia na szybko. Kolory, kompozycja – idealne. Tak jak lubię :)
    A i obiad to właśnie ten, który jemy najczęściej bo najbardziej lubimy :)

    Ściskam Cię ciepło!

    PS
    Zupkę i ja zjem jak mnie najdzie ochota :)

    Odpowiedz


  20. Atria C.

    04.02.2011 || 21:37

    > Kinga Wiem jak to jest, bo pochodzę z małej miejscowośći i tam czasem problemem jest dostanie migdałów itp. To dość frustrujące.
    W Krakowie też pierwszy raz spotkałam pak choi, nie jest tak różowo.. ale postanowiłam od razu skorzytać!:)

    Arven Właśnie o tym pisałam, często tak jest, że coś się robi krótko, ale skompletowanie składników.. ja większość już miałam w szafce, dokupiłam w sumie tylko pak choi oraz mięso.. pozdrawiam!

    delikatessen Widzisz, coś w nich jest!:) Pewnie dosypują jakiś uzależniacz;)

    Smaczny Dom Czas na zmianę cyklu.. zabrzmiało groźnie!:)

    dorota20w Pak choi nie jest konieczne, ale potwierdzam, żę stanowi o uroku tej potrawy..

    Polka Zawstydzasz mnie. Ja ciągle nie jestem zadowolna ze zdjęć, zwłaszcza mięsca nie umiem fotografować:)

    Dobrze wiedzieć, że nie jestem maniakiem fanem!:)

    Odpowiedz


Dziękuję za komentarz!
Weź udział w dyskusji.

Chcesz zostawić <em>phasis w komentarzu?

Jeśli chcesz, możesz dodać do komentarza zdjęciJeśli chcesz, możesz dodać zdjęcie :-) Aby dodać zdjęcie wystarczy wybrać odpowiedni plik z dysku, wypełnić formularz komentarza i nacisnąć "publikuj komentarz". Akceptowalny format: jpg.

Subscribe without commenting

Witam w Ziołowym Zakątku! Gotowanie, fotografowanie jedzenia, czytanie o jedzeniu.. to coś, co sprawia mi niesamowitą przyjemność. Oprócz sprawdzonych przepisów i fotografii kulinarnej znajdziecie tutaj również teksty z zakresu socjologii jedzenia i food studies Zapraszam! Więcej o mnie